_Home Africa |dodano 2009_01_23 14:16:15
 

_betlej

 

Home Africa
jest! wreszcie! coś etnicznego w Warszawie opanowanej przez “tradycyjne domowe jedzenie”! Robimy się jak Berlin! Normalnie, Afrykanie postanowili u nas knajpę otworzyć! I karmić nas! Zaczęli skromnie od budy zbitej z desek i blachy falistej - dokładnie jak w Pretorii. Co prawda kucharze są z Nigerii, a barmanka - całkiem całkiem blondynka, która głośno nuci sobie szlagiery Stevie Wondera - z Polski. Z obsługą można się dogadać za pomocą polskiego (barmanka), angielskiego (kucharze) lub tamtamów. Jedzenie jest OK. Tanie i swojskie dla kogoś, kto był w Nigerii. Zebry się nie zje, ale kozła jak najbardziej. Jest też ryba w kokosowym sosie z ryżem. I zapiekane banany (tylko że to nie do końca banany) z plackami. Warto sie wybrać i na jedzenie, i na odświeżenie po tej szarej plaży, na której upływa nam warszawskie życie. Nie ma lansu. Jest git.
 
Jak trafić? Przy skrzyżowaniu ulicy
Górczewskiej
i Al. Prymasa Tysiąclecia
od tej strony, gdzie baseny otwarte są.


Poleca
i odpowiedzialność bierze:
Rafał Betlejewski

_ilość podziękowań_

 
_Namaste India |dodano 2009_01_23 14:17:22
 

_betlej

 

Namaste India
Taki mały, przyjemny Hindus - w znaczeniu restauracyjki małej. Chociaż prowadzący ją Hindus równie mały jest. Być może dla wielu osób to już stary news, ale jakże warty polecenia. Etno - na pewno, smacznie - jak najbardziej, i co równie cenne: tanio jak barszcz, którego tam się akurat nie dostanie. Są natomiast dania kuchni indyjskiej jakby je ktoś samolotem z Bombaju dostarczał. Dużo wegetariańskiego, dużo innego. Minusem tego jedzenia jest, że tłuste, aczkolwiek jesli robią to na ghi - rafinowanym maśle - to podobno zdrowe nawet tłuste. Fajne, że w odległości rzutu moherowym beretem od India Curry, w którym obiad kosztuje tyle co miesięczna rata na VW Touarega daje się gotować równie smacznie i 100 razy taniej. W lokalu nie ma miejsca na nic, więc trzeba łokcie przy sobie trzymać. Ale jest szafa z półproduktami, które można zakupić sobie. Najlepiej przed jedzeniem, bo po jedzeniu to już nie ma melodii.

Jak trafić?
To jest przy Nowogrodzkiej 15, idąc od Kruczej w stronę Marszałkowskiej
zaraz po lewej stronie.


Poleca i odpowiedzialność bierze:
Rafał Betlejewski

_ilość podziękowań_

 
_Cafe Filtry |dodano 2009_01_23 14:18:04
 

_betlej

 

Cafe Filtry
Lubimy kawiarnie, prawda? Posiedzieć, kawę popić, na ludzi zerknąć, cywilizowanego człowieka poudawać? No tak, ale gdzie iść? Do Karmy w lans się wdać najczystszy? do Coffee Heaven? ale do którego? Do Green Coffee? - no nie, nie róbmy wiochy. To może do Czułego na Powiśle? niezły pomysł, tyle że na Powiśle trzeba dymać. No dobra, zdradzę: przy Niemcewicza na Ochocie jakieś pół roku temu otworzyli Cafe Filtry. Nie dość, że czujnie, to jeszcze rowerowo. I uwaga starzy libertyni: w Cafe Filtry zamiast wyleniałych bohemiarzy lansują się licealistki. Prawdziwe i siedemnastoletnie. Jedzenie skromne: kisz, kanapka, ciastko za to dość smaczne. Na szczególną uwagę zasługuje jednak kawa. Naprawdę dobra. Duże kapuczino robi wrażenie - co prawda wygląda identycznia jak małe latte, ale smakuje wybornie. Jesienią kawę można wypić w zarzuconym liśćmi ogródku przy ulicy.

Jak trafić?
Jadąc Raszyńską od hotelu Sobieskiego trzeba skręcić w prawo w Niemcewicza Ursyna.
I Już.


Poleca i odpowiedzialność bierze:
Rafał Betlejewski

_ilość podziękowań_

 
_Mandala |dodano 2009_01_23 14:18:47
 

_betlej

 

Mandala
Alkoholicy i narkomani znają pewnie Mandalę
z nocnych baletów. DJje, słaniające się na nogach panny, zawiesina z dymu tytoniowego i konopnego, tatuaże i te sprawy. A tu nagle, pośród dnia, wampiry nocy kładą się do trumien, a Mandala wyłania się jako lunchownia i to całkiem sprawna. Dolna część kanjpy - ta zazwyczaj pusta wieczorem ma kilka stolików, przy których można nieźle zjeść. Kucharze są z Nepalu i wiedzą jak zrobić tofu. W cieplejsze dni można też usiąść na zewnątrz, ale to już pewnie nie długo będzie. Publiczność jest dość czujna: trochę biznesmenów, kilku dandysów, piękniejące z roku na rok trzydziestki. Warto odwiedzić.

Jak trafić? Jadąc Emilii Plater od Mariotta w kierunku Politechniki trzeba zwolnić zaraz za ulicą Hożą. W takiej pustej wnęce na przeciwko budowanej właśnie plomby znajduje się ni to parking, ni to skwerek. Tam na ścianie neon Mandala. Zaparkuj i zagłąb się. 

_ilość podziękowań_

 
_Wietnamczyk |dodano 2009_05_21 11:16:38
 

_betlej

 

Wietnamczyk

...przy placu Zbawiciela. Ten nad cafe Karmą. Znany z wietnamskich wesel robionych z hukiem kareoke. No więc tam generalnie jest zwyczajnie, jeśli chodzi o dania serwowane Polakom, ale jest coś takiego jak karta wietnamska, dla bardziej wtajemniczonych. I w tej karcie są dwie pozycje warte uwagi: po pierwsze, zupa Wan Tan z krewetkami. W pełnej wersji to duży miska wspaniałego bulionu z genialnym makaronem, orientalnym warzywem, dużymi, grilowanymi krewetkami, ćwiartkami jajka, pierożkami wan tan i skrawkami białego mięsa. (Ja zamawiam ją w wersji bez mięsa, co wymaga chwili tłumaczenia z polskiego na wietnamski, ale jest możliwe). Do zupy dochodzi wspaniała czosnkowa marynata, pasta chili i chińska sól (benzoesan sodu). Jeśli ktoś zna noodlery w china town w Nowym Jorku ten rozpłynie się nad tą zupą.

Po drugie, placek ryżowy. Trudno go wypatrzeć, ale się daje. Niezwykle delikatne ciasto z mąki ryżowej, prawie przezroczyste, skrywające warzywa z w sosie. No ciekawe danie...  

_ilość podziękowań_

 
_Cafe Próżna |dodano 2009_06_09 11:39:21
 

_betlej

 

Cafe Próżna

przy Próżnej w Warszawie, jak sama nazwa wskazuje. We wnętrzu obskurnej, rozpadającej się kamienicy (ale o jakimż uroku historyczno-metafizycznym) udało się zorganizować ładne wnętrze, w którym tynki są gładkie, a stoliki prosto stoją. Nie wymuszony, prosty wystrój, bardzo nowoczesna aura i świetne kapuczino dają poczuć się jak w innym mieście, np. w Rzymie, szczególnie jeśli dzień jest ciepły i słoneczny, jak dziś (09 czerwca 2009). Polecam!

 

_ilość podziękowań_