Wietnamczyk
...przy placu Zbawiciela. Ten nad cafe Karmą. Znany z wietnamskich wesel robionych z hukiem kareoke. No więc tam generalnie jest zwyczajnie, jeśli chodzi o dania serwowane Polakom, ale jest coś takiego jak karta wietnamska, dla bardziej wtajemniczonych. I w tej karcie są dwie pozycje warte uwagi: po pierwsze, zupa Wan Tan z krewetkami. W pełnej wersji to duży miska wspaniałego bulionu z genialnym makaronem, orientalnym warzywem, dużymi, grilowanymi krewetkami, ćwiartkami jajka, pierożkami wan tan i skrawkami białego mięsa. (Ja zamawiam ją w wersji bez mięsa, co wymaga chwili tłumaczenia z polskiego na wietnamski, ale jest możliwe). Do zupy dochodzi wspaniała czosnkowa marynata, pasta chili i chińska sól (benzoesan sodu). Jeśli ktoś zna noodlery w china town w Nowym Jorku ten rozpłynie się nad tą zupą.
Po drugie, placek ryżowy. Trudno go wypatrzeć, ale się daje. Niezwykle delikatne ciasto z mąki ryżowej, prawie przezroczyste, skrywające warzywa z w sosie. No ciekawe danie...