_Rozmowa |dodano 2009_10_02 18:16:18
 

_SeLeR

 

Rozmowa
Z Bogusławem Polchem, legendą polskiego komiksu i ilustratorem reklamowym, rozmawia Agnieszka Grodzka. 

_ilość podziękowań_

 
_Funky Boguś |dodano 2009_10_02 18:24:20
 

_SeLeR

 

Funky Boguś
Rozmowa z Bogusławem Polchem
no po prostu żywą legendą 
komiksu polskiego, twórcą Funky Kovala, Kapitana Żbika a także rysownikiem reklamowym. 




AGNIESZKA GRODZKA: Twoja przygoda z rysunkiem  trwa już bardzo długo. Czy praca wciąż daje Ci poczucie radości i spełnienia?
BOGUSŁAW POLCH: Uprawiam jedyny zawód, który tak naprawdę powinienem wykonywać. On mi sprawia przyjemność do dzisiaj, nawet jeżeli niektóre reklamy, które mam narysować mają być kiepskie, żeby nie powiedzieć o nich gorzej. Niemniej jednak to jest mój zawód, 
ja nim żyję, cieszę się. Staram się wszystko przedstawić jak najpiękniej, najlepiej i najciekawiej. Jeśli chodzi o zawodowstwo, to daję gwarancję pierwszej jakości. Stąd może moja ciągła obecność na rynku, pomimo zmiany pokoleniowej, która podobno się już dawno dokonała. 

AG: Działasz na pograniczu reklamy i sztuki. Wielu artystów głosi, że prawdziwa sztuka powinna być górnolotna, przedstawiać coś szlachetnego. Reklamę uważają za  czystą komercję. Co o tym sądzisz?
BP: Można być po  obu stronach barykady. Można starać  się robić sztukę dojrzałą, bardzo koncepcyjną, ale można również rysować storyboardy do reklamy. Im jest się bardziej uniwersalnym, tym lepiej. 

AG: Spotkałam się ze stwierdzeniem, że dobra sztuka nie powstaje na potrzeby rynku.
BP: Definicji sztuki, może być tyle, ilu odbiorców. Niech to będzie nawet ten przysłowiowy jeleń na rykowisku. Są tacy, których to cieszy, bawi. Dlaczego robić z nich ludzi gorszego gatunku?
Jest wielu zdolnych rysowników, którzy nie rysują w ogóle na sprzedaż. Właściwie ich talent się trochę przetraca, bo kto o tych pracach wie poza samym autorem i paroma osobami? My, komiksiarze, powinniśmy jak najwięcej robić dla ludzi, żeby mieli frajdę. 
Fani są wierni, nie chcemy ich zawieść. Niektórzy przychodzą piętnaście lat na spotkania autorskie i dopytują się kiedy wreszcie „Funky Koval“ wróci.

AG: A kiedy wróci?
BP: Obiecuję, że wróci. Przyrzekam. Ostanio ja, Parowski i Rodek spotkaliśmy się na „Avangardzie“. 
To jest konwent miłośników fantastyki. Obiecaliśmy przy świadkach, że we wrześniu zaczynamy pisać scenariusz 
do nowej części Kovala. Będziemy pracować na potrzeby „Fantastyki“. Planujemy wydawać komiks w takiej wersji w jakiej 
był na początku: czarno-białej. Już od pewnego czasu spotykamy się i rozmawiamy na temat scenariusza z Rodkiem i Parowskim, częściej z Parowskim niż z Rodkiem. 

AG: Dlaczego nie z Rodkiem?
BP: Jacek w ogólę nie jest ok, mam wrażenie. Takie jest moje prywatne odczucie, dużo by o tym mówić. Kiedyś o tym napiszę być może…

AG: Czyli są między wami jakieś zgrzyty?
BP: Mogę zdradzić tyle, że Jacek bardzo niefortunnie rozporządządził naszymi prawami autorskimi i zaaranżował wydanie „Funky Kovala“ w Czechach. Wydanie ukazało się na tamtejszym rynku i ani Parowski ani ja nie dostaliśmy z tego grosza. Rodek z kolei nie zrobił nic, żeby nas przekonać, że wszystko było z jego strony w porządku, że również nie otrzymał za to wynagrodzenia. Nakład był na tyle ogromny, że Pan Jaromir Strouhala, który wydał komiks, mógł pozwolić sobie na otwarcie własnej księgarni w Ostrawie. 

AG: Doszły mnie słuchy, że prawa do ekranizacji albumu „Funky Kovala - Bez Oddechu“ zostały sprzedane do Hollywood. Czy wiadomo kto będzie reżyserem?
BP: W tym momencie nie wiadomo, ale możliwe, że będzie to Peter Berg. Jest on podobno osobistym faworytem producenta, który wykupił prawa do Kovala. Jak tylko ostateczna wersja scenariusza do filmu zostanie zaakceptowana, to do piczu Berg zostanie zgłoszony jako pierwszy. 
Minął prawie rok od podpisania umowy autorskiej. Pisany jest już forth draft, czyli czwarty zarys scenariusza, z których pierwszy był  wiernie oparty na komiksie, drugi trochę mniej, a trzeci jeszcze mniej. Czwarta wersja może okazać się w ogóle niepodobna do pierwowzoru. Jednak nie obawiam się dużych zamian, dlatego że człowiek, który wykupił prawa do komiksu jest zakochany w nim od dzieciństwa. Nie przypuszczam, żeby zrobił z Funkiego np. geja. Przypomniało mi się , że ktoś powiedział kiedyś na to: „A co, geje są gorsi?“.

AG: To już wiemy, że Kovala nie zagra aktor o urodzie geja, a kogo widzisz w tej roli?
BP: Wyobrażam sobie Willema Dafoe. Mógłby być Kovalem choćby ze względu na zarysowany mocno podbródek. Moim faworytem jest natomiast
Jeremy Irons.

AG: Funky Koval ma skłonności do rozkochwania w sobie pięknych kobiet, zastanawiam się czy masz coś z niego pod tym względem?
BP: Chyba każdy normalny mężczyzna ma takie inklinacje, w mniejszym lub większym stopniu. Człowiek taki jak ja, który jest zupełnie wolny, do tego libertyn z przekonania…

AG: Libertyn intelektualny, zwolennik wolności seksualnej?
BP: Dla jasności jestem libertynem, ale nie przypisujcie mi cech bardzo powierzchownych związanych z tym pojęciem. Ja po prostu
jestem zdecydowanie niewierzący i tyle. Bez ograniczeń typu religijnego jest mi dobrze.
Widzę wiele szkód, które religia wyrządziła moim przyjaciołom w psychice. Określone zachowania, które były wymuszone przez religię spowodowały u nich schorzenia. Ze mną natommiast, odpukać, jest wszystko w porządku. Nigdy nie poddawałem się presji, że czegoś nie wolno, bo ksiądz zabronił.

AG: Co możesz powiedzieć o nowej fali komiksow? Jak sie zapatrujesz na współczesnych, młodych twórców, takich jak Jakub Rebelka czy Janek Koza?
BP: Jakub Rebelka jest genialnym facetem. Tylko, że on chyba powinien wyszlifować swój talent w kierunku malarstwa. 
Z drugiej strony jest jeszcze tak młody, że może szukać, mylić się, błądzić i znowu wchodzić w te same buty. Janka Kozy, szczerze mówiąc, nie lubię. Rodzaj humoru, który prezentuje akurat mnie nie kręci.

AG: A jak wygląda Twój ogląd na komiks w ogóle? Czy uważasz, że komiks w Polsce się rozwija? Co się dzieje w branży?
BP:Komiks był, jest i będzie. 
Rzeczywiście, ostatnio został zdominowany przez gry komputerowe i wszelkie pochodne rozrywki, szczególnie interaktywne. Podejrzewam, że niebawem powstanie komiks interaktywny, to jest tylko kwestia czasu. Jestem przekonany, że w tym kierunku idzie rozwój wszelkich nanotechnik. Uważam, że kino również będzie wciąż chłonęło inspirację z komiksu, bo przecież to są gotowe storyboardy.

AG: Na koniec powiedz jakie rady masz dla młodego człowieka, jak ja, który zaczyna pracę w reklamie?
BP: Żeby sobie dał siana i robił coś innego. To jest czarna dziura, wpada się do niej i już się nie wychodzi. Ja z dużym trudem wychodzę z tej czarnej dziury. Ona wciąga. Plus tej pracy polega na tym, że honoraria są wypłacane szybciej niż w wydawnictwach.

_ilość podziękowań_